Wiosenna sesja narzeczeńska w sadzie - Ola i Kuba - Fotograf Ślubny Jasło
Wiosna to chyba nasza ulubiona pora roku. Po zimowym śnie nic tak pozytywnie nie nastraja jak świeżość otaczającej nas zieleni. Kwiaty na łąkach, kwitnące sady, coraz dłuższy i cieplejszy dzień. <3 Grube swetry, puchowe kurtki i czapki w końcu lądują gdzieś głęboko w szafie, a ich miejsce zajmują zwiewne sukienki i lekkie koszule. U nas dodatkowo rozkręca się sezon, nie tylko ślubny, ale również na sesje narzeczeńskie i plenery ślubne. Uwielbiamy to, że zdecydowanie częściej mamy okazję spotkać się z Wami i zrobić coś ciekawego o wschodzie lub zachodzie słońca. Wiosenna sesja narzeczeńska w sadzie jabłkowym Oli i Kuby powstała pewnego majowego wieczoru.
Wiosenna sesja narzeczeńska w sadzie jabłkowym
Ola i Kuba organizują swój ślub we wrześniu tego roku, (już nie możemy się doczekać) Sesja narzeczeńska w sadzie wymarzyli sobie na wiosnę. Nam bardzo marzyła się sesja w mieniącym się od kwitnących kwatów sadzie. Co prawdaw tym roku maj nas za bardzo nie rozpieszczał pogodowo. Zdecydowanie częściej od żaru z nieba lał deszcz. Na szczęście udało się złapać kilka pogodnych dni nim wszystkie sady w okolicy przekwitły.
Czy warto zrobić sobie Sesję narzeczeńską?
Sesja narzeczeńska zawsze mocno owocuje podczas ślubu i wesela. Pozwalają nam i Wam się bliżej poznać, wiemy co Was śmieszy, czego nie lubicie, a na czym Wam zależy. Dzięki niej współpraca jest bardziej naturalna. Darzycie nas większym zaufaniem, ponieważ już przed ślubem poznajecie nasz styl i sposób pracy. Pierwsze spotkanie z naszymi aparatami i związany z nim stres jest już za Wami. Wiecie, że nie zrobimy Wam krzywdy :D To wszystko przekłada się na efekt końcowy i Wasz komfort podczas ślubu. Dobrze w dniu ślubu mieć obok siebie kogoś zaufanego.
Sesja narzeczeńska w Beskidzie Niskim
Tymczasem, zapraszamy na kilkanaście klatek z ich sesji narzeczeńskiej w sadzie. Jeżeli spodobały Ci się zdjęcia zostaw po sobie komentarz :)
Zapraszamy również na bloga: Sesja narzeczeńska o wschodzie słońca Bor na Czerwonem, trafiliśmy na świetne światło, które zbudowało fantastyczny klimat.
Ślub kościelny w plenerze - Gosia i Paweł - Hotel Duo Spa
Z pewnością ślub kościelny w plenerze Gosi i Pawła mógłby stać się końcową sceną romantycznego filmu, w którym przed napisami końcowymi pojawia się znana każdemu fraza „żyli długo i szczęśliwie”. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, tutaj przede wszystkim należą się ukłony dla Pani Planuje. Trzymała rękę na pulsie przez cały czas, począwszy od organizacji wesela, po jego koordynację do czasu wyjścia ostatniego gościa!), dopracowane w każdym szczególe tak, aby ten dzień był zapamiętany na długo – nie tylko przez tych Dwoje, ale przede wszystkim przez gości weselnych, którzy byli przecież tak ważnym elementem całego zdarzenia.
Ślub kościelny w plenerze
Zacznijmy od tego, że marzeniem Gosi i Pawła był ślub kościelny w plenerze. Ciężko jest uzyskać zgodę na takie przedsięwzięcie, więc odpuścili... Kiedy nagle dotarła do nich wiadomość z parafii - kościół będzie remontowany, a zaplanowane na ten czas śluby odbędą się w okolicy przykościelnej kaplicy. Nie musimy dodawać, jak ucieszyło to naszą Parę, ale i nas, bo uwielbiamy fotografować śluby pod chmurką! Dekoracją ceremonii (oraz lokalu weselnego) zajęły się dziewczyny z pracowni Miód Malina, ukwieciły nam kadry, ustawiając kosze z ostróżkami i gipsówką wzdłuż drewnianych ławeczek. Zieleń, biel i naturalne materiały, jak drewno i wiklina stały się tematem przewodnim dekoracji. Co z pewnością było dobrym pomysłem, biorąc pod uwagę sielską scenerię wokół drewnianego zabytkowego kościółka.
Slow wedding
Aura podczas przygotowań do zaślubin była wyjątkowa. Odbyły się one w hotelu, na spokojnie i bez stresu – totalny slow wedding. Siostra oraz mama Panny Młodej paradowały w uroczych szlafroczkach z napisem „team bride”, co dodało sytuacji luzu i swobody. Na first look wyskoczyliśmy do pobliskiego lasu sosnowego (ponieważ w tym regionie kompletnie ich nie brakowało) i był to strzał w dziesiątkę. Zdjęcia wykonane w tamtej chwili są Gosi jednymi z ulubionych. I wcale się nie dziwimy, wzruszenie ścisnęło im wtedy gardła...
Wesele w Hotelu Duo Spa Janów Lubelski
Wesele odbyło się w hotelu Duo Spa w Janowie Lubelskim, otoczonym dużym stawem i malowniczą zielenią. Wnętrze stylowe i gustowne, stało się dobrym tłem dla kwiatowych dekoracji i złotych dodatków pod postacią stelażu z roślinną instalacją. Minimalistycznych w formie świeczników i połyskujących na złoto delikatnych bieżników. W kwestii jedzenia – wielkim plusem naszego zawodu jest możliwość próbowania tych wszystkich weselnych dań. Trzeba przyznać, że nasze kubki smakowe z czasem wyrobiły się na tyle, że wiemy już, która kuchnia jest wyśmienita. ;) Tutaj właśnie taka była. Polecamy z czystym sumieniem.
Zabawa? Do białego rana. Bez disco polo, a bawili się i starsi i młodsi. Pierwszy taniec? Zawodowy. Tort? Pyszny i wegański. Atrakcje? Zimne ognie na pomoście i film-niespodzianka, w którym goście do kamery wypowiedzieli dobre życenia w kierunku Gosi i Pawła. Były łzy? Było morze pozytywnych łez. Wesele idealne? Prawdopodobnie takich nie ma, ale to zdecydowanie uplasowało się w naszym osobistym top. Podobnie jak wesele w Dwór Sieraków.
Sesja narzeczeńska o wschodzie słońca - Bór na Czerwonem - Monika i Mateusz
Sesja narzeczeńska zwłaszcza o wschodzie słońca w ciekawym miejscu. Jest zdecydowanie jedną z tych rzeczy, które bardzo lubimy w pracy fotografa ślubnego. Warto poświęcić kilka godzin snu, żeby w miłym towarzystwie w chłodny poranek obserwować budzący sie do życia otaczający nas świat natury. Można być świadkiem jak pierwsze promienie słońca padają na skąpany we mgle las, lub łąkę jeszcze mokrą od rosy a to wszystko w obejęciach ukochanej osoby.
Sesja narzeczeńska o wschodzie słońca - Bór na Czerwonem
Tego jesiennego poranka musieliśmy na prawdę wcześnie wstać, żeby odwiedzić Bór na Czerwonem. Monika i Mateusz również się zbyt mocno nie wyspali. Na szczęście sesja narzeczeńska o wschodzie słońca Bór na Czerwonem ich zmotywowała. Bor na Czerwonem leży niedaleko Nowego Targu, jest to obszar objęty ochroną. Znajduje się w nim najstarszy pomnik przyrody w okolicy, jakim jest torfowisko wysokie. W Borze są specjalne kładki, które pozwalają obserwować torfowisko nie uszkadzając go przy tym. Torfowiska rosną bardzo powoli do kilku milimetrów rocznie.
Byliśmy tam wówczas pierwszy raz i nie do końca wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać. Spotkaliśmy się na miejscu przed 7 rano. Cała okolica była skąpana w gęstej mgle. Bór na Czerwonem również, mgła pozwoliła uzyskać nam niesamowicie mroczny klimat na początku sesji. Później dołączyło śłońce i zapewniło nam niepowtarzalne warunki świetlne. Nic tak nie ładuje baterii i nie dodaje sił na cały dzień jak spacer w miłym towarzystwie. Możliwość obserwowania słońca gdy wyłania się zza choryzonu rozpoczynając swoją podróż po niebie.
Sesja narzeczeńska to zdecydowanie dobry pomysł!
Bardzo lubimy sesje narzeczeńskie. Jest to fajny czas kiedy możemy się z Wami poznać i przełamać bariery w luźnej i przyjemej atmosferze. Dla Was jest to również dobry moment do "sprawdzenia się" przed aparatem, aby zobaczyć, że nie taki diabeł straszy jak go malują. Zauważyliśmy, że mając za sobą sesję narzeczeńska, dużo fajniej współpracuje nam się z Wami podczas ślubu i wesela. Jesteśmy wtedy niczym "starzy znajomi". Wy po zobaczeniu efektów naszej pracy na sesji narzeczeńskiej, nie stresujecie się tym jak wyjdą zdjęcia ślubne.